wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 2

         Po wczorajszym dniu Alicja obudziła się z trochę innym podejściem do życia. Nie zmieniło się ono jakoś bardzo radykalnie, ale w to pozbawione miłości serce, i tą umierającą, nieszczęśliwą duszę wdał się niewielki promyczek nadziei. Na początku propozycja wspólnego wyjazdu do Zakopanego została odrzucona, ale później zrozumiała, że całego życia spędzić sama i, że Bóg daje jej szansę, na to by ktoś mógł pomalować ten jej czarno-biały świat na wszystkie kolory tęczy. Nie mogła przecież zmarnować kolejnej szansy. Kolejnej, bo jej życie jest niemal samym pasmem niepowodzeń, począwszy od tego, że pojawiła się na tym świecie.
         Szatynka leniwie zwlekła się z łóżka i kopiąc porozrzucane po podłodze ubrania udała się do toalety. Stanęła przed lustrem i zaczęła przyglądać się swojej twarzy, której nawiasem mówiąc tak bardzo nienawidziła. Potem spojrzała na wytatuowany na lewym nadgarstku cytat `Stay strong`. Był już prawie całkowicie zasłonięty bliznami po żyletkach, ale zawsze dawał jej do myślenia i za każdym razem kiedy chciała zrobić mocniejszą ranę na swoim ciele on ją powstrzymywał. Poranne rozmyślanie przerwało jej burczenie w brzuchu. Poszła więc do kuchni. Otworzyła lodówkę. Świeciła pustkami. Od dwóch dni nie robiła zakupów. Od dwóch dni jedynym miejscem, w którym mogła przebywać było jej mieszkanie i park. Wszędzie indziej było pełno ludzi. Nie sama ich obecność jej przeszkadzała, ale to, że każdy z nich był na swój sposób szczęśliwy. A ona? Ona nie ma nawet powodu by wymusić z siebie choć maleńki uśmieszek. Otworzyła okno na oścież i usiadła na krześle. Miała ochotę zapalić, ale niestety nawet tego nie miała. Niby obiecała Malwinie, a raczej jej bratu, że nie będzie palić, ale teraz dużo trudniej jest jej dotrzymać obietnicy.
~*~
Pewnie gdyby nie to, że dzisiaj miał się obyć pogrzeb Malwiny, Alicja pewnie w ogóle nie wyszłaby z domu. Tego dnia również nie zjadła śniadania. Równie, bo od paru dni dni naprawdę niewiele jadła. Potem poszła do sypialni żeby się przebrać. Nie było jej dane zrobić tego w spokoju, gdyż po chwili rozległ się jej telefon. To Magda.
- Halo?- zapytała ponurym głosem Alicja, dla której kontakt z ludźmi nie były ostatnimi czasy przyjemnością.
- No cześć! Tu Magda.- po drugiej stronie odezwał się o wiele radośniejszy głos.- zdecydowałaś się, ej a może wyskoczymy gdzieś? Taka ładna pogoda dzisiaj!- dziewczyna nawijała, a Alicja już powoli przestawała jej słuchać- ej, Ala? Jesteś tam?!
- Jestem, jestem.- odpowiedziała próbując nie dać poznać w swoim głosem braku zainteresowania.
- To co przejdziemy się gdzieś?
- Dzisiaj chyba nie.
- Czemu? Nie możesz całe życie siedzieć sama w domu!- dopiero te słowa do niej dotarły. No właśnie sama. Przecież i tak nie ma nikogo, więc co to za różnica czy będzie sama siedzieć w domu, czy włuczyć się po mieście.
- Nie mam nastroju, a poza tym o 13 mam pogrzeb i jakoś tak muszę się nastawić psychicznie.
- Jaki pogrzeb, coś się stało?!
- Moja przyjaciółka zmarła 2 dni temu, ale nie przejmuj się.
- O matko, nie wiedziałam, takim razie może ja wpadnę do ciebie i pogadamy. Co ty na to?
- Jak chcesz.
- Podaj mi adres. Muszę jakoś trafić.
- Aha no tak zapomniałam. Osiedle Pogrzebanej Nadziei...
- A na serio?
- Dobra. Ulica Pogodna 69. Niedaleko tego parku.
- Uhuhu 69. Dobra za chwilę będę.- odrzekła brunetka, po czym rozłączyła się. Każda normalna dziewczyna zaczęłaby się teraz martwić, że ma w domu bałagan, każda, ale nie Alicja. Ona miała na to wszystko wy****ne. Nie obchodził ją stan jej domu. Nikt tu nie przychodził, więc nie robiło jej to różnicy.

~*~

   Magda obiecała, a raczej zdecydowała pomimo oporów Alicji, że pójdzie z nią na ten pogrzeb. Dziewczyny przebrały się w eleganckie, czarne sukienki, zrobiły odpowiedni makijaż i fryzurę. Alicja spakowała do torebki kilka paczek chusteczek higienicznych. Była pewna, że rozklei się na cmentarzu, ale już teraz z trudem powstrzymywała płacz.
   Po kilku minutach obie panie były już przy cmentarnej kaplicy, w której odbywały się pogrzeby. Weszły do kościoła i usiadły w tylnich ławkach. Alicja nie chciała zakłócać rodzinie Olszańskich tej smutnej ceremonii, ale gdyby się na niej nie pojawiła, sumienie nie dałoby jej do końca życia spokoju, a jej opinia rodziców Malwiny uległaby jeszcze większemu pogorszeniu.
   Kiedy ksiądz zaczął głosić kazanie, z oczu Alicji popłynęły pierwsze łzy. Do końca mszy cicho łkała, wymieniając tylko przesiąknięte łzami chusteczki na suche. Po zakończeniu nabożeństwa, trumna została wyniesiona na miejsce, w którym miała pozostać na następne wieki. Kapłan wraz z najbliższą rodziną podążali powolnym, ale dostojnym krokiem, w kierunku miejsca spoczynku młodej kobiety. Przechodząc obok niej Tomek uważnie ją zlustrował, rzucając na koniec pogardliwe spojrzenie. Zabolało ją to od środka. Przecież nie chciała tego. To nie była jej wina. Co prawda ona prowadziła, ale ona nie miała na to wpływu. Nikt jej teraz nie zrozumie, a przede wszystkim on. On chciał ją tylko zniszczyć. Doprowadzić do szaleństwa, zabić, cokolwiek byle się jej pozbyć.
    -... I niech spoczywa w pokoju.- dokończył kapłan i mężczyźni w czarnych, eleganckich garniturach włożyli trumną do grobowca. Z oczu Alicji poleciała  kolejna porcja łez. Tym razem były już nie do pochamowania. Dziewczyna stała z tyłu, tak by nie została zauważona przez rodzinę zmarłej. Dopiero kiedy ci odeszli od grobu Alicja i Magda podeszły bliżej. Szatynka położyła kwiaty obok wiązanek od pozostałych uczestników pogrzebu. Magda próbowała ją pocieszyć, jednak bezskutecznie. Żal i rozpacz były zbyt silne by ktokolwiek mógł je załagodzić. Brunetka przytuliła swoją towarzyszkę i pomodliwszy się udały się w kierunku wyjścia.
- Zadowolona jesteś z siebie?!- zapytał prześmiewczym tonem Tomek, przerywając tym samych rodzinną pogawędkę.
- Tomek, przestań.- uspokoił go ojciec i dał do zrozumienia Alicji, żeby stąd jak najszybciej poszły. Obie milczały przez całą drogę. Alicja była w zbyt wielkim szoku, żeby cokolwiek powiedzieć, a Magda chciała uporządkować wszystkie swoje myśli, które w tej chwili kłębiły się w jej głowie.











To by było na tyle. Jeśli ktoś to w ogóle czyta to mam nadzieję, że się spodoba. Sorki za błędy, jeśli takowe są. I komentujcie ;*   <33


wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 1

            Alicja spała w najlepsze, kiedy ktoś dobijał się do drzwi jej mieszkania. Ktoś, a właściwie brat Malwiny- Tomek. Dziewczynę co prawda ten hałas obudził, ale spojrzawszy na zegarek zdecydowała, że pozostanie jeszcze w łóżku. Dopiero, kiedy w pokoju rozbrzmiał dźwięk telefonu, a na ów wyświetlaczu pojawiło się imię mężczyzny, który tak bezczelnie ją obudził, zdecydowała się opuścić swoje królestwo. Niechętnie zwlekła się z łóżka i narzuciwszy na siebie pasiasty sweter podeszła do drzwi. Delikatnie przekręciła klucz, po czym uchyliwszy lekko drzwi wpuściła go do środka.
- Czego chcesz?- zapytała z wyrzutem kierując się razem ze swoim gościem do salonu.
- Nie udawaj, że nie wiesz.- zmierzył wzrokiem pokój gościnny. Na stoliku stało stało kilka pustych butelek po różnorakich alkoholach i szklanka.- Widzę, że dobrze się wczoraj bawiłaś.- rozsiadł się na kanapie- zrobiłaś to przed wypadkiem?
- Zwariowałeś?! A poza tym Malwina by ze mną nie pojechała gdybym była pijana.
- Jesteś do tego zdolna. Nie oszukujmy się, przecież nie stronisz od alkoholu.
- Przyszedłeś tu tylko po to, żeby mi wypominać, że nie radę sobie z problemami?!
- Nie chciałem ci tylko uświadomić, że będą zeznawał w sądzie przeciwko tobie. Nie myśl sobie, że zostawię tak tą sprawę i tak wszyscy wiedzą, że to ty prowadziłaś i to ty spowodowałaś wypadek. Zniszczę cię w sądzie!
- Zależy ci tylko na tym, żeby się zemścić?! Wiem, że ja powinnam zginąć zamiast niej, ale twoje groźby życia jej nie wrócą.
- Chciałem cię tylko poinformować.- wstał- zobaczymy się w sądzie- poszedł do wyjścia. Alicja usiadła na podłodze i zaczęła płakać. Tak bardzo pragnęła, żeby ktoś teraz był nią. Ktoś kto mógłby ją przytulić, pocieszyć, ale niestety musiała nauczyć się żyć w samotności. Spojrzała na swoje ręce. Wszędzie blizny. To wszystko od żyletki. Nie rozstawały się ze sobą. Teraz także miała ją przy sobie. Wzięła do ręki swoją "przyjaciółkę". Przyłożyła do nadgarstka i kilkakrotnie przejechała po nim. Nie robiła tego żeby się zabić. Nigdy nie przyszło jej to do głowy. Chciała tylko sobie ulżyć. Czasem sięgała po alkohol, a czasem po nią. Krew skapywała ciurkiem z jej ręki plamiąc przy tym podłogę, ale to było bez znaczenia. Chciała tylko zapomnieć o tych wszystkich problemach.
        Po porannej wizycie Tomka Alicja chciała trochę odreagować. Najchętniej pewnie spotkałaby się z przyjaciółmi... tyle że ich nie ma. Nie ma nikogo. Jest sama, ale radzi sobie jakoś. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Do samotności też. Nie mogła usiedzieć w domu. Ubrała więc bluzę i trampki, zabrała słuchawki, po czym wyszła. Założyła na uszy słuchawki, narzuciła też kaptur. Włożyła ręce do kieszeni i poszła przed siebie. W jej uszach rozbrzmiewała smutna dołująca muzyka. Nie zważała na to to gdzie idzie. Byle przed siebie. Byle dalej od ludzi...  
                                                                              ~  * ~
       Poszła do parku. To chyba jedyny park w mieście, do którego nie ciągnie ludzi. Pełno samobójców, psychopatów i tych, którzy po prostu nienawidzą siebie i swojego życia. Usiadła na ławce. Podkuliła nogi i zwinęła się w kłębek. W normalnym miejscu pewnie wyglądałaby dziwnie, ale nie tutaj. Tu wszyscy widzą świat w czarnych kolorach. Nagle na ławce naprzeciwko Alicji usiadła młoda dziewczyna. Nie pasowała do tego miejsca. Była uśmiechnięta, widać, że cieszy ją życie. Długo przyglądała się Alicji, aż wreszcie zagadała.
- Coś się stało?- zapytała podchodząc bliżej.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku.- odrzekła oschle, prostując nogi.
- Ale czemu płaczesz?- nie dawała za wygraną.
- A ty czemu się uśmiechasz?- brunetka spojrzała na ręce Alicji.
- Nie rób tego więcej.- powiedziała,a w jej oczach pojawiła się litość.
- Kuźwa dziewczyno kim ty jesteś?! Dobrą wróżką?! Przestań mnie pouczać! Moje życie i tak nie ma sensu, więc co to za różnica czy, się tnę, czy nie?! Zajmij się swoim życiem!
- Przepraszam, nie wiedziałam.- obie zamilkły- mogę cię o coś zapytać?
- Nie, nie mam za sobą prób samobójczych!
- Nie o to mi chodziło. Chciałam się tylko dowiedzieć co to za miejsce.
- Cmentarz ludzkich nadziei, granica życia i śmierci, królestwo myślicieli, nazwij sobie to jak chcesz, ale na pewno to nie jest miejsce dla ciebie.
- Czemu.
- Bo jesteś szczęśliwa. Po co tu w ogóle przyszłaś?
- Myślałam, że to zwykły park. Jestem tu pierwszy raz.
- Tak myślałam. Nie pasujesz do nas. Tutaj każdy ma jakieś problemy albo najzwyczajniej w świecie jest nienormalny. 
- Czemu?
- No spójrz na tego chłopaka- wskazała faceta siedzącego kilka ławek dalej- to ćpun.
- Skąd wiesz?
- Nie pierwszy raz tu przychodzę.
- Nie boisz się?
- Czego? Przecież ja jestem taka sama.
- Nie znam cię, ale wydajesz się być zupełnie inna niż ci wszyscy ludzie tutaj.
- Pozory mylą.- szatynka wymusiła z siebie lekki uśmiech.
- A nie przedstawiłam ci się. Jestem Magda.- wyciągnęła ku niej rękę promiennie się uśmiechając.
- Alicja.
- Skoro już trochę się znamy to mogę wiedzieć co się stało?
- Nic takiego. Całe moje życie jest do dupy.
- Chłopak?
- Nie, nie to zupełnie coś innego, ale wolałabym o tym nie rozmawiać.
- Jak tam uważasz. Ale słuchaj po weekendzie jadę do Zakopanego może przejechałabyś się ze mną?
- Czy ja wiem.
- Odstresujesz się troszeczkę, poznasz moich kolegów. Słuchaj mega przystojni. Znaczy niektórzy, ale co najważniejsze wolni!
- Zastanowię się.
- Masz tu mój numer. Jak się zdecydujesz to daj znać.- Alicja wzięła do ręki karteczkę z numerem. Oglądnęła ją z obu stron, po czym schowała do kieszeni.- Chodźmy stąd. To zbyt dołujące miejsce.- zaproponowała Magda.
- Jak tam chcesz.- obie panie wstały i kamienistą ścieżką udały się do bramy prowadzącej do wyjścia.

czwartek, 6 marca 2014

Prolog

        "Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zrozum to i ruszaj przed siebie.
Nie bądź zły albo smutny przez to co się dzieje, ciesz się tym to może się wydarzyć."



 Zwyczajne popołudnie. Dzień jak każdy inny. Dwie dziewczyny. Dla jednej z nich ten dzień zmieni jej całkowicie jej życie.
     Dwie najlepsze przyjaciółki. Droga praktycznie pusta. Pada delikatny, wiosenny deszcz. Nagle samochód wpada w poślizg i prowadząca szatynka traci nad nim panowanie. Zatrzymują się dopiero na drzewie rosnącym przy drodze, miażdżąc przy tym całą przednią część samochodu. Jednej z nich udaje się o własnych siłach wydostać ze zmasakrowanego wraku, cała roztrzęsiona, próbuje pomóc swojej przyjaciółce. Bezskutecznie. Spod roztrzaskanej maski samochodu zaczyna unosić się dym i po chwili auto staje w płomieniach. Obok zatrzymują się samochody i po kilku minutach ma miejscu jest już straż pożarna, pogotowie i policja. Pożar zostaje ugaszony, a strażacy próbują wydobyć zwęglone zwłoki z wraku, który nadaje się już tylko i wyłącznie na złom. Młoda kobieta widząc ciało swojej przyjaciółki wpada w histerię i dopiero po podaniu jej środków uspokajający udaje się w spokoju przewieść do szpitala...


wtorek, 4 marca 2014

Bohaterowie:

Alicja Laskowska (21L.)
Pochodzi z Krakowa. Wychowała się w domu dziecka, nigdy nie poznała swoich biologicznych rodziców. Nienawidzi ich oraz całej swojej rodziny. Ma tylko jedną przyjaciółkę Malwinę, która ginie wypadku samochodowym. Singielka. Ciągle szuka tego jedynego, jednak nie ma szczęści w miłości. Do czasu. Nieśmiała, zamknięta w sobie, miła i uparta. Interesuje się głównie sportem.

 Kuba Kot (24l.)
Polski skoczek narciarski. Poznaje Alicję podczas jej pobytu w Zakopanem. Zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Optymista i marzyciel. Łatwo się zakochuje, przez co często łamie dziewczynom serca.

Maciek Kot (23l.)
Polski skoczek narciarski. Brat Kuby. Na początku nie lubi, ale później zmienia zdanie. Bardzo ambitny, czasem za bardzo, uparty i szczery, czasem nawet chamski. Interesuje się sportem, a jego hobby to szybkie samochody.

Magda Miętus (19l.)
Kuzynka Krzyśka Miętusa, a dziewczyna Krzyśka Bieguna. Jako pierwsza poznaje Alicję, która staje się jej dobrą przyjaciółką. Szalona, odważna, zawsze uśmiechnięta optymistka i marzycielka. Interesuje się sportem, a szczególnie piłką nożną. Wielka fanka Lecha Poznań.

lov
Ola Barańska (16l.)
Kuzynka braci Kotów. Jest jedynaczką, dlatego jest rozpieszczana przez rodziców i resztę rodziny. Egoistka, szczera, chamska, zawsze staje w obronie ważnych dla siebie osób. Mówi to co myśli i zawsze jest sobą. Nienawidzi Alicji już od momentu, w którym się poznały.


i inni...


*Wszystkie postacie poza skoczkami są wymyślone.